Delfina na Litwie logo

Opuszczony obóz nad Morzem Kowieńskim

Są miejsca, które odwiedza się raz i po kilku dniach całkowicie się o nich zapomina. Są też takie, które zostają w głowie na długo. Tak właśnie było z opuszczonym obozem położonym nad Morzem Kowieńskim, niedaleko miejscowości Rumszyszki, zaledwie kilkanaście minut od Kowna.

Od wielu lat chciałam odwiedzić to miejsce ale wcześniej nie było okazji. Gdy pierwszy raz weszłam na teren obozu nie mogłam uwierzyć, że kilkaset metrów dalej ludzie grillowali, dzieci bawiły się na plaży, a tu czas jakby się zatrzymał.

Muszę przyznać, że poukrywane w chaszczach budynki z powybijanymi oknami lekko mnie przeraziły i nie byłam do końca przygotowana na ogrom tego miejsca. Myślałam, że zobaczę parę zniszczonych domków kempingowych w jednym miejscu i tyle. Nie mogłam się bardziej mylić.

Dopiero później dowiedziałam się, że to właśnie w tym miejscu przez wiele lat działał jeden z największych obozów letnich nad Zalewem Kowieńskim.

Spacer po obozie

Nie ma już bramy wjazdowej z nazwą „Kauno Marios”, którą widziałam na zdjęciach sprzed kilku lat więc trudno było się zorientować gdzie zaczyna się teren obozu. Przy bramie stała kiedyś mała stróżówka ale zostało z niej już tylko kilka desek i niestety góra śmieci.

Szeroka asfaltowa droga prowadzi do skrzyżowania na którym możemy zauważyć pierwsze zabudowania – żółty domek na wzgórzu oraz stare budynki administracyjne, magazyny i szklarnię po przeciwnej stronie.

Nie ważne czy na skrzyżowaniu pójdziemy prosto czy w lewo bo wszystkie ścieżki na terenie obozu się łączą (trzeba tylko wiedzieć gdzie skręcić dlatego zamieszczam poniżej mapę dzięki której nie przegapicie niczego).

Mapa opuszczonego obozu "Kauno Marios" nad Morzem Kowieńskim z zaznaczonymi najważniejszymi punktami obozu.

Najciekawsze miejsca

Największe wrażenie zrobiły na mnie małe domki kempingowe poukrywane między drzewami. Kiedyś stały w pełnym słońcu na skraju lasu, a te znajdujące się w najwyższym punkcie obozu najprawdopodobniej miały wspaniały widok na Morze Kowieńskie.

Najbardziej podobał mi się zielony budynek z półokrągłymi oknami. Nigdzie nie znalazłam informacji do czego dokładnie służył ale wyjątkowe okna przyciągają uwagę nawet teraz. Budynek stoi nieco na uboczu w najwyższym punkcie całego kompleksu.

Na początku wydawało mi się, że w tym wyjątkowym miejscu z dala od zgiełku znajdowała się czytelnia. Dzieci mogły przyjść tutaj aby spędzić czas z książką w ręku, grać w gry planszowe albo wziąć udział w ciekawych zajęciach. Po rozmowie z kilkoma osobami, które jako dzieci były właśnie na tym obozie (niektórzy nawet po kilka razy) okazało się, że nikt z nich nie pamięta wcale tego pięknego pawilonu.

Najprawdopodobniej ten budynek tak jak pozostałe 3 domy w tym miejscu był przeznaczony dla kadry (z jednego po podpaleniu zostały tylko fundamenty). Wydaje mi się, że to właśnie w nim spotykali się wychowawcy by ustalić plan dnia, zajęcia dla dzieci, wycieczki na plażę lub po okolicy.

Historia opuszczonego obozu nad brzegiem Morza Kowieńskiego

Dopiero po powrocie do domu odkryłam, że miejsce to ma znacznie ciekawszą historię, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Okazało się, że nie był to zwykły obóz letni. Stworzono go w 1959 roku dla dzieci pracowników Fabryki Papieru im. Juliusza Janonisa w Kownie. Przez niemal 40 lat nad brzegiem Morza Kowieńskiego wakacje spędzały kolejne pokolenia dzieci, mieszkając w domkach o nazwach takich jak „Varpelis” (Dzwoneczek) i „Klevas” (Klon).

Obóz funkcjonował aż do 1999 roku. Później jego losy się skomplikowały. Była sprzedaż nieruchomości, wieloletnie spory sądowe, problemy z własnością gruntów i ambitne plany stworzenia w tym miejscu nowego ośrodka wypoczynkowego, które ostatecznie nigdy nie zostały zrealizowane.

Im więcej informacji odkrywałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że za zarośniętymi ścieżkami i opuszczonymi budynkami kryje się historia, która zasługuje na osobny artykuł.

Już wkrótce opowiem Wam więcej o dziejach obozu „Kauno marios” oraz pokażę odtworzony plan całego kompleksu, który udało mi się zrekonstruować podczas kolejnej wizyty.

Czy warto odwiedzić ten obóz?

Jeżeli interesują Was nietypowe miejsca – zdecydowanie tak.

Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to oficjalna atrakcja turystyczna. Teren jest opuszczony, a budynki znajdują się w bardzo złym stanie technicznym dlatego nie polecam wchodzenia do środka żadnego z nich.

Podłogi są miejscami zawalone, dachy uszkodzone, a część konstrukcji może być niestabilna. Nawet jeśli ktoś lubi eksplorację opuszczonych miejsc, warto zachować zdrowy rozsądek i oglądać zabudowania wyłącznie z zewnątrz.

Sam teren jest natomiast łatwo dostępny. Nie ma biletów, ogrodzenia ani wyznaczonej trasy zwiedzania. Dojazd samochodem jest bardzo prosty, szczególnie dla osób podróżujących między Wilnem a Kownem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.